A A AAktualnościkomentarze (0)

Skarbimierz. Otwarto pierwsze opolskie krematorium

Moment, kiedy pracownik wsuwa trumnę do pieca kremacyjnego, rodzina może obserwować przez okno wychodzące z kaplicy. (fot. Jarosław Staśkiewicz)

Moment, kiedy pracownik wsuwa trumnę do pieca kremacyjnego, rodzina może obserwować przez okno wychodzące z kaplicy. (fot. Jarosław Staśkiewicz)

To pierwsze miejsce na Opolszczyźnie i czternaste w kraju, gdzie spopiela się zmarłych.

Pierwsze urny z prochami zmarłych opuściły zakład tydzień temu, a odtąd piec - z przerwą na święta - działa niemal bez przerwy.

Zobacz: Można dostać zwolnienie z pracy na pogrzeb babci?

- Pomysł pojawił się jakieś 4-5 lat temu, kiedy kremacje zaczęły się stawać coraz popularniejsze - mówi Marcin Mysłek, który razem z rodziną prowadzi zakład pogrzebowy w Brzegu. - Kiedy rodzina zażyczyła sobie kremacji zmarłego, musieliśmy jeździć do spopielarni we Wrocławiu, gdzie są długie kolejki, albo do Bytomia, gdzie z kolei mamy daleko.

Mysłkowie policzyli i wyszło im, że opłaca się budowa własnego zakładu spopielania zwłok.

Wzięli kredyt, 800 tys. zł dołożyła też Unia Europejska z programu „Inwestycje w innowacje w przedsiębiorstwach” i w ciągu niespełna dwóch lat na skraju dawnego lotniska koło Skarbimierza Osiedla powstał budynek o powierzchni 550 metrów kwadratowych.

Sam piec zajmuje jedno pomieszczenie, ale w środku jest też kaplica, gdzie można wystawić trumnę z ciałem i zorganizować ostatnie pożegnanie z udziałem księdza, garaż, gdzie z aut wyjmowane są trumny, pomieszczenia biurowe i socjalne, a także pokój dla oczekujących na urnę z popiołem.

Najważniejszy w tym budynku jest piec. Opalany gazem i w pełni zautomatyzowany, rozgrzewa się do 800 stopni Celsjusza. Podczas kremacji temperatura jeszcze wzrasta i zbliża się do tysiąca stopni.

Zobacz: Zasiłek pogrzebowy od 1 marca będzie mniejszy

- Wszystkim steruje komputer, do którego większy dostęp przez internet ma firma serwisująca niż nasi pracownicy - podkreśla Mysłek. - Chodzi o to, żeby nikt nie ingerował w proces spalania i była gwarancja, że spopielenie odbywa się z zachowaniem norm ochrony środowiska.

Na koniec prochy są jeszcze dodatkowo rozdrabniane, a potem przekazywane pracownikom firmy pogrzebowej lub rodzinie - urnę można bowiem przewozić bez specjalnych zabezpieczeń.

Komentarze

Przesyłając ten wpis akceptujesz politykę prywatności Mollom.