Rekomendacja T. Co się zmieni w kredytach?
Rekomendacja T. Co się zmieni w kredytach?
Od września 2010 r. wchodzi w życie część zaleceń Komisji Nadzoru Finansowego dotyczących przyznawianie kredytów. Banki przygotowywały się do tego już przed czasem.
Aneta samodzielnie wychowuje córkę. Zarabia 1700 zł na rękę. Wynajmuje mieszkanie. - Chciałyśmy mieć własny kąt, ale okazało się, że z takimi zarobkami na mieszkanie, które sobie upatrzyłam, warte 170 tys. zł, nie dostanę kredytu - opowiada.
Po wakacjach może być jej jeszcze trudniej. Od września wchodzi bowiem w życie część zaleceń Komisji Nadzoru Finansowego, znanych jako rekomendacja T.
Według Związku Banków Polskich nowe przepisy utrudnią otrzymanie kredytów, także gotówkowych.
Kredyt w obcej walucie będzie musiał być zabezpieczony w wysokości 20 proc. Oznacza to, że albo klient wyłoży je z własnej kieszeni, albo będzie musiał wskazać dodatkowe zabezpiecznie np. drugie mieszkanie.
Kredyt hipoteczny będą mogły uzyskać tylko te osoby, które udokumentują swoje dochody. Znikną więc kredyty na dowód, gdy kredytobiorca jedynie oświadczał, że będzie spłacał raty. To może utrudnić kupowanie na raty.
Banki będą musiały systematycznie monitorować zdolności kredytowej kredytobiorców oraz wartości zabezpieczenia kredytu, a jeśli wartość nieruchomości spadnie, powinny żądać dodatkowe zabezpieczenia.
Pozostałe zapisy rekomendacji T wejdą w życie w styczniu 2011 roku. Jeden z nich mówi np., że suma rat i innych zobowiązań finansowych klienta nie może przekroczyć 50 proc. jego dochodów. Dla osób zarabiających powyżej średniej krajowej limit wynosi 65 proc.
Ekspert
JAKUB GÓRECKI, niezależny doradca finansowy z Opola:
- Nie sądzę, żeby wchodząca w życie rekomendacja postawiła do góry nogami system kredytowy w Polsce.
Wydaje się, że banki już wcześniej się do niej przygotowały, wprowadzając różne dodatkowe obwarowania przy udzielaniu kredytów. Np. żądają zabezpieczenia kupowanej nieruchomości drugą, którą posiada klient, albo proponują kupno ubezpieczenia.
Obecnie sytuacja na rynku kredytów hipotecznych w Polsce wygląda tak, że kredyty w złotych są nadal droższe niż w walutach.
Dlatego też walutowe są bardziej pożądane przez klientów. Porównaj
Ale banki mają wobec takich ośób wyższe wymagania. O ile w złotych można dostać kredyt na 100 proc. wartości nieruchomości, to w walutach nie. Obok królującego do tej pory franka szwajcarskiego coraz większego znaczenia nabiera też euro. Wiąże się to z perspektywami włączenia naszego kraju do strefy euro.


Delicious
Digg
Facebook
Google
Technorati