A A AAktualnościkomentarze (41)

Błędne koło młodego przedsiębiorcy

fot. sxc

fot. sxc

Młody przedsiębiorca: Wydawałoby się że interes powinien kwitnąć, natomiast przez kryzys i „zabijające” mnie opłaty wobec Skarbu Państwa zaczynam się już załamywać psychicznie...

Mam 25 lat i od 6.01.2010 r. prowadzę własną działalność. Zaciągnęłam kredyt i kupiłam lokal w niewielkiej wsi, i otworzyłam tam sklep.

Zobacz: Strzelce Opolskie. Biznes znika z centrum

Jest to jedyny sklep w tej wsi, więc mam wszystko - od chleba przez znicze po skarpetki i bezpieczniki. Wydawałoby się, że interes powinien kwitnąć, natomiast przez kryzys ekonomiczny i „zabijające” mnie opłaty wobec Skarbu Państwa zaczynam się już załamywać psychicznie...

Według rozliczenia od księgowej z podatkowej księgi przychodów i rozchodów wynika, że mój dochód w poszczególnych miesiącach to:

  • styczeń 466,25 zł
  • luty -3,366,11 (strata)
  • marzec 4,609,74
  • kwiecień -3,368,79 (strata)
  • maj -1,415,20 (strata)
  • czerwiec 3,059,33
  • lipiec 1,236,80

Łatwo więc obliczyć, że w pół roku zarobiłam 1222,02 zł!

Nie wydaję pieniędzy na bzdury, ponieważ nie mam ich kiedy wydawać, gazu i prądu nie odcięli mi tylko dlatego, że na szczęście mam gotówkę w obrocie, więc rachunki płacę na bieżąco, zadłużając się tym samym u dostawców, którzy potem nie dostarczają mi do sklepu towaru.

Nie mam czym handlować, a więc nie mam utargu, tym samym nie mam gotówki na zapłacenie długów - i tak tkwię w tym błędnym kole od 1,5 roku. Nie dostałam żadnego dofinansowania na otworzenie działalności, ponieważ szybko zdecydowałam się na kupno lokalu i założyłam działalność przed złożeniem wniosku, co mnie już zdyskwalifikowało.

Zobacz: Handlarze znikną z ulic

Jedyne, co dostałam, to raz stażystkę i refundację środków na doposażenie stanowiska pracy z urzędu pracy. Co miesiąc płacę VAT7 w granicy 1000 zł i to dopiero od miesiąca, ponieważ kupiłam auto ciężarowe.

Wcześniej miałam kombi osobowe i nie mogłam vatu z paliwa odliczać, teraz mam chociaż 1000 zł mniej za VAT, ZUS tak samo, rata za lokal 2000 zł. W marcu br. musiałam zapłacić podatek roczny ponad 3000 zł - właściwie nie mam pojęcia za co..., a jak złożyłam wniosek o rozłożenie tego na raty, to pani w urzędzie mnie poinformowała, że to za dużo zachodu, strasznie dużo papierów i zaświadczeń (...) a i tak są małe szanse, że rozpatrzą wniosek pozytywnie!

Zobacz: Handel w Opolu. Bieda za ladą

Kredytu w żadnym banku nie dostałam, ponieważ potrzebowałam zaświadczenie o niezaleganiu w podatkach i tu znowu błędne koło, bo kogo interesuje, że ja właśnie potrzebuję gotówki na zapłacenie podatku?! (...). Pracujemy z narzeczonym od 6.00 do 18.00 (latem do 21.00), wymieniając się i praktycznie się nie widząc.

Za miesiąc urodzi nam się dziecko, a nas nie stać na zatrudnienie kogogolwiek do pomocy! (...)

W ciągu 1,5 roku raz dostałam zwolnienie lekarskie z powodu ostrego zapalenia nerki, prowadzącego w konsekwencji do niewydolności, więc byłam zmuszona leżeć w domu 7 dni, ponieważ tylko na tyle wyraziłam zgodę. Nie mogłam sobie pozwolić na dłuższe chorowanie (...).

Nie dostałam nawet pieniędzy z ZUS-u za te 7 dni, ponieważ miesiąc wcześniej składkę ZUS zapłaciłam nie 15., a 16. dnia miesiąca!!! Teraz, będąc w ciąży, cały czas jestem w nieustannym biegu, ciągle coś załatwiam, płacę, denerwuję się tym, pożyczam pieniądze, żeby oddać komuś innemu (...). Dwukrotnie odmawiałam przyjęcia skierowania do szpitala, ponieważ nie mogę sobie pozwolić na zbyt długą nieobecność w sklepie (...).

I to jest ta pomoc małym przedsiębiorcom?

Co to państwo z nami robi? Dziś 15.09., a ja wybieram, co mam, by zapłacić ZUS, podatek gruntowy, czynsz, prąd, telefon. Jesteśmy przepracowani, wiecznie oboje zmęczeni i zdołowani, bo nie wiemy, w imię czego tyle pracujemy, nie mając z tego nic... (...)

Pytam więc, co z tym państwem jest nie tak, że ja, pracując z narzeczonym 6 dni w tygodniu po 12 godzin, nie możemy od 7 miesięcy kupić wózka dla dziecka. (...) W tym wszystkim najśmieszniejsze jest to, że mam wyższe wykształcenie, studiowałam 5 lat pedagogikę, a w zawodzie pracowałam w sumie 8 m-cy na dwóch stażach... teraz jako pani magister sprzedaję chleb i wódkę przez 12 godzin dziennie w 8. m-cu ciąży, bo muszę zarobić na podatki, opłaty i kredyty, które zaciągnęłam po to, żeby zapłacić podatki...

Komentarze (41)

  • 2011-09-20, 10:55

    ze trafi pomysłem na biznes , ma duze obroty i wtedy dostaje kredyt, bo kredyty są tylko dla tych co juz cos maja, reszta tak własnie wegetuje jako " prywaciarz ", zatrudnijcie sie u kogos , bedziecie mogli ponarzekac że mało płacą , właściciel to burżuj no i brac chorobowe bez ograniczen. To polska rzeczywistoc.....

  • 2011-09-20, 20:19

    U mnie sytuacja troche inna ale jestem po kontroli skarbowej i znalezli mi ponad 80 000 z konta prywatnego nie wiadomo skad niedomiaru podatkowego, obroty firmy ponad 500 000 rocznie.

    Obecnie do zaplaty ponad 130 000 podatkow.

    Szkoda zamykac ale jestem zmuszony oglosic bankructwo.

  • 2011-09-20, 22:32
    pokaż komentarz
  • 2011-09-21, 07:40

    najlepiej powiedzieć że kryzys i pańśtwo. Wszystkim jest ciężko bo podatki itp. ale w większości przypadków to my jesteśmy przyczyną. Proszę obejżeć program Madgry Gesler. Dlaczego wcześniej ledwo jadąca restauracja zaczyna zarabiać kase. Proszę przeczytać kilka książek Johnsona Spencera i zastanowić się w czym tkwi problem. Każdy powinien sobie zadać pytanie czy mój biznes jest tak dobry że kupiłbym lub zlecił usługę sam sobie ???

  • 2011-09-20, 10:57

    A czy nie lepiej skorzystać z franczyzy? Klient jest bardziej przywiązany do marek znanych na rynku. Zawsze to coś, zwłaszcza, że każdy woli wybrać się na zakupy do parku handlowego - taka już natura konsumenta - gdzie jest ładnie, a na półkach leżą tysiące kuszących produktów do wyboru.

Przesyłając ten wpis akceptujesz politykę prywatności Mollom.